Kategorie: Wszystkie | Recenzje | Zapowiedzi płyt
RSS
czwartek, 08 lutego 2018

Serio?

Jechać na koncert hologramu? Hologram Dio całkiem niedawno nawiedził również nasz piękny kraj. W ostatnich dniach, tygodniach napadywują człowieka kolejne newsy w stylu:

Hologram Franka Zappy rusza w trasę.

Będzie hologram Ozziego?

Dokąd zmierza hologramowy przemysł?

No i muszę powiedzieć, że nie bardzo kumam. Bo fakt, ostatnie dwa - trzy lata przyniosły w świecie muzyki wielkie straty. I wielu artystów nie będzie nam już dane zobaczyć na żywo. Sam mam już niezłą listę tych, których nie udało się zobaczyć i już się nie uda. Type o Negative czy Death to tylko wierzchołek góry lodowej. I o ile rozumiem tzw. tribute bandy, o tyle holografia mnie nie przekonuje. Tym bardziej, że często nieżyjący już artysta nie życzył sobie takiego wykorzystywania jego wizerunku ale rodzina czy właściciele praw do tegoż wizerunku wiedzą lepiej. 

Poza tym koncert to nie tylko odegranie znanych i lubianych kawałków. To jest emocja, interakcja z publiką, pomyłki, lepsze dni słabsze dni, pęknięta struna w środku numeru. To jest potem możliwość spotkania swojego idola po koncercie. Cyknięcia kilku fotek, zgarnięciu podpisu na płycie itp. Hologram codziennie odegra taki sam show, bez pomyłek, bez różnicy. Nie wyjdzie też pogadać z ludźmi. Jak będę chciał sobie pooglądać kogoś, kogo tak naprawdę nie ma na koncercie, to włączę sobie płytę DVD w domu. I się podelektuję.

Taka jest kolej rzeczy, że pewnych artystów nie będzie nam już dane zobaczyć na żywo. Hologram to dla mnie wyciąganie kasy za puszczenie na stadionie czy w klubie koncertu z DVD. Ale nie jest to koncert. Dajcie żyć. I dajcie umrzeć.

środa, 31 stycznia 2018

Rotting Christ szykuje EPkę. Można posłuchać pierwszego utworu. No cóż. Niby fajnie. Ale zupełnie niczym się nie różni od numerów z ostatniej płyty:) Choć nie ma co narzekać. Mogliby nagrać coś takiego jak Machine Head.



Nowy numer wypuszcza Cynic. Nie jest to jeszcze oficjalnie zapowiedź płyty, ale kto wie. Dla mnie jednak nieco za bardzo się to rozpływa. Są momenty przypominające pierwsze rzeczy Cynica, ale jakoś tak za mało w tym mocy. Fajne, ale mogłoby być zajebiste.



Singiel zapowiadający EPkę wydaje też właśnie Suicidal Tendencies. Ładnie hałasują. Prosto, mniej w tym funku, który był kiedyś, ale dla mnie to nie jest jakiś zarzut. Aż dziwne, że w tak prostej muzyce tak ładnie odnajduje się Pan Lombardo. Ale widać jak ktoś umie grać to wszędzie sobie poradzi:)



Nowe utwory wypuszczają też Monster Magnet czy Ministry - można sobie kliknąć, żeby posłuchać. No cóż, zawsze mi było bliżej do MM niż samego M w tym przypadku:)

Ciekawi mnie tez realizacja Lords of Chaos. Konflitkt na linii wytwórnia - norwescy muzycy - nie zwiastuje nic dobrego. Ale z ciekawości warto by było zobaczyć. Ciekawe jak będzie z dystrybucją kinową czy jakąś dostępnością online tego tytułu.
(http://heavyrock.pl/lords-of-chaos-szczegoly-filmu-o-poczatkach-norweskiego-black-metalu/)

Cover band to cover band. Prochu nie wymyśla. Zwłaszcza w przypadku kapel, które już nie istnieją to jest zawsze jakaś namiastka dla fanów. Występ Death To All na Brutalu był miły. Ale tutaj coś nie wyszło. Dla mnie zupełnie nie ma energii oryginału. Slabiutko jak na mój gust, słabiutko.


A na koniec w całości niemiecki thrash metal - Accuser wydał właśnie nową płytę. Nic odkrywczego, ale też nic słabego. Dobre. A do tego ktoś wrzuciła jak puszcza tą płytę z analoga. Jest więc i przekładanie płyty na przykład:)



I jeszcze dwie polskie płyty.
UR - Black Vortex - https://www.youtube.com/watch?v=IQx5yeIhMnM
Untervoid - Untervoid - http://www.musickmagazine.pl/archiwa/6546#more-6546

I to tyle na dzisiaj:)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Wracając chociaż częściowo do żywych wracam do "newsów".

I tak na przykład dzisiaj potwierdzono śmierć Dave'a Hollanda - byłego perkusisty Judas Priest. W tym najlepszym chyba okresie, który zawierał British Steel czy Turbo w latach 1979 - 1989.

Do tego do śmierci przymierza się Slayer. Czyli do zakończenia kariery. Zapowiedzi ich najbliżej trasy z Lamb of God, Anthrax, Behemoth i Testamet nagle zmieniły się w informacje o trasie pożegnalnej. Niby ciężko grać taki metal w wieku emerytalnym, ale mam wrażenie, że to jeszcze trochę wcześnie. Slayer widziałem na żywo dwa razy, więc nie ma dramatu. Ale taka legenda?

I na koniec ... pojawiła się informacja o nowym składzie Sodom. O ile nazwiska Stefan „Husky” Hüskens (AsphyxDesaster) i Yorck Segatz (Beyondition) nie robią szoku, o tyle powrót do macierzy Franka „Blackfire'a” Gosdzika to już jest sztos. Człowiek, który odpowiada min. za Agent Orange znowu w Sodomie:)



środa, 17 stycznia 2018

No, może nie wczoraj. Trochę zleciało, ale pracowicie na obu etatach i nie ma kiedy taczki załadować, a co dopiero skreślić kilka słów.

17 listopada wybrałem się pierwszy raz do A2 we Wrocławiu. Thrashowe legendy, które zobaczyć zawsze warto (Annihilator i Testament) nie były głównym magnesem. Głównym był Death Angel. Raz że nie za często zapędzają się oni w nasze rejony. Dwa że jakoś zawsze jak byli to mi było nie po drodze. Trzeba było to nadrobić. Dla mnie to coś w tej kategorii jak Flotsam And Jetsam. Niby nie pierwsza liga, ale ja tam ich uwielbiam.

Niestety. Grali panowie aniołowie jako pierwsi i dostali najmniej czasu a i miejsca na scenie nie za dużo. Konstrukcja i perkusja Hoglana, zasłonięta kotarą, zajmowała tak 3/4 sceny:) Ale i tak było jak należy. Przede wszystkim sprawiali wrażenie, że oni też się dobrze bawią:) Krótki set to i nie wszystkie rzeczy na które czekałem dane było usłyszeć. Ale ogólnie pozytywnie.

Annihilator to już firma sprawdzona. Widzieliśmy ich zajebisty set na którymś z Brutali. Tutaj nie było gorzej. Technicznie bez zarzutu. Mam wrażenie, że najlepsze brzmienie ze wszystkich trzech kapel. Zajebiste brzmienie, zajebista tracklista, świetna zabawa, świetny kontakt z publiką. Nic więcej nie trzeba do szczęścia. Nie znalazłem przyzwoitego filmiku z Wrocławia, więc wrzucam ich domówkę, z Kanady:)

Oraz - perkusista tak na oko ma lat z 15, no może 16:)

A potem to już główna gwiazda. Testament. Scenografia robiła wrażenie. Konstrukcja pod bębny Hoglana - olbrzymia.

Weszli, przyjebali i ... po paru numerach miałem już po prostu miazgę z uszu. Niestety nie w tym pozytywnym znaczeniu. Jak dla mnie coś poszło nie tak z akustyką i sekcja rytmiczna była tak "do przodu", że walcowało jak w deathmetalowej załodze, a nie w thrashowej. I przez to cała zabawa mi się rozjechała. Dużo wyżej cenię sobie ich koncert też z Wrocławia ale z 2016 roku. Było selektywniej, bardziej w stylistyce. Niby miażdżyli ale gdzieś mi te wirtuozerskie gitary ginęły a Chuck pod koniec w zasadzie był nie do słuchania. Wiedziałem co śpiewa tylko dlatego, że znam e numery.

Zabawa zasadniczo zajebista. Annihilator wygrywa muzycznie, Death Angel w końcu zaliczony a Testament fajnie że widziałem na lepszym koncercie:)

Podziękówki dla Ireneusza i Piotra:)

A sala wybitnie zrobiona pod koncerty i nie powiem, było ok.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 338
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
Tagi