Kategorie: Wszystkie | Recenzje | Zapowiedzi płyt
RSS
środa, 20 września 2017

Ależ niesamowity pomysł na teledysk Rush. Że ja tego wcześniej nie widziałem... Tak to ja mogę Rush całe prosić:) 

Corasz bardziej fascynuje mnie Wolves in the Throne Room. Niby amerykanie, a umieją w ten black metal tak jak lubię.

Cała płyta Wolves tutaj. Warto posłuchać w skupieniu:)

Jest też zapowiedź nowego Moonspell. Jesień będzie gęsta od premier jak widzę:)

Co do premier, to Myrkur też już można posłuchać. Link podaje niezawodne KVLT.

Nowy Samuel. Ja wiem, to Ci co zapomnieli perkusisty zabrać na Brutal Assault:) Nie moja bajka, ale może kogoś zainteresuje.

Foo Fighters to też nie zawsze moja bajka. Ale jak coverują AC/DC to nie mam nic przeciwko.

Cannibal Corpse też się szykują do wydania płyta. Jest teledysk. Klasyka:)

Najnowszy teledysk Kredków. Jak słyszę, że wrócili do dawnej formy, to mam wrażenie że już to słyszałem. Przy Paradise Lost na przykład. Szkoda, że wiele tych kapel zmarnowało tyle lat na granie lipy co nie?

Artillery z Danii też szykują się do wydania płyty. Ale tutaj to przykład na to, że kiedyś było fajnie, rasowo i thrashowo. A teraz? Bardziej taki Skid Row. I ta ckliwa balladka. No nie przekonuje mnie. Koncert na BA też mnie nie przekonał. Szkoda trochę.

I jeszcze Pogodno. Zawsze lubiłem tych wariatów. Taka zabawa słowem z kategorii Janerki na ten przykład. A nowa płyta jaka będzie to się jeszcze zobaczy:)

Tagi: rush
17:59, vampyr
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 września 2017

Wyszła kolejna ostatnia płyta Motorhead. Mam wrażenie, że dziedzictwo Lemmiego będzie jeszcze eksploatowane. Kvlt dał linka do streamu płyty z coverami w wykonaniu Lemmiego i spółki. Fakt - Heroes w tej wersji jest poruszające.

http://kvlt.pl/newsy/motorhead-stream-plyty-under-cover/

Pojawił się teledysk zespołu Vuur. Nie znacie? Ja też nie:) A to "metalowy" projekt Anneke (kiedyś The Gathering). Kiedyś mówiłem, że Anneke może zaśpiewać książkę telefoniczną i łyknę. Ale tu mi coś zgrzyta. Sztampowy "metal z kobiecym wokalem" jakich miliony. Nie. Nie kumam.

Nowy utwór wypuścił Master's Hammer. Dają radę. Wrócili do koncertowania, a nowy numer może zwiastować nową płytę (choć potwierdzenia takich planów na razie nie ma). Ładnie tak czy siak:)

Ostatnia płyta Danziga delikatnie mówiąc nie powaliła. Teledysk do nowego singla też nie powala. Sam singiel też nie, choć fakt, że na tle kilku innych z ostatniej płyty jest znośny.

A to jest podobno nowy singiel Mansona. Nie jestem jego fanem czy znawca. Ale czytam, że stary dobry MM. Co na to Małażonka? Jest nadzieja?

Nowy Annihilator wychodzi w listopadzie. Jest już pierwszy singiel. Znowu Jeff na wokalu. O ile jest genialnym thrashowym gitarzystą, to wokal ma co najwyżej przyzwoity. A ktoś z fajnym wokalem dużo dodaje do muzyki kanadyjczyków. Szkoda. W ramach promocji płyty będę ich widział w listopadzie we Wrocławiu:)

A na koniec coś z nierockowych / niemetalowych klimatów:

I to tyle na dzisiaj:)

poniedziałek, 04 września 2017

Przez 3 lata jeżdżenia na BA było zajebiście. Wszystkie niedoróbki były mniejsze niż plusy. W tym roku już nie mam takiej pewności. Tym razem będzie trochę narzekania niestety.

Teoretycznie zaczęło się nawet lepiej niż w ubiegłych latach. Nie dość, że system opasek elektronicznych był już dopracowany i nie było kolejek, to jeszcze organizatorzy wymyślili warm-up party, czyli koncerty przed oficjalnym rozpoczęciem festiwalu. A i płacenie opaskami na merchu było logiczne i rozwiązało problem noszenia kasy na feście zupełnie. Do tego nie było już przeliczania na wirtualne kupony. Nabijałeś 1000 koron i tyle wydawałeś. Ceny na każdym stoisku w koronach były i dzięki temu było łatwo, szybko i przejrzyście.

Podstawowy problem to totalny bałagan w rozpiskach. Zawsze silną stroną festiwalu był rozkład jazdy i jego perfekcyjne realizowanie. Tym razem co innego było na stronie, co innego w książeczce a co innego w małych książeczkach przypinanych do smyczy. Według organizatorów Furia grała w tym samym czasie na dwóch różnych scenach, Nuclear Vomit miał grac wieczorem a zagrał rano itp. Błędów było więcej.

Dla mnie przy 120 zespołach burdel w planie dnia jest niedopuszczalny, bo nie parę rzeczy nas niestety ominęło. I to wywołało duże rozczarowanie. Do tego trzeba przyznać, że nadrobiliśmy w ostatnich latach dużo zaległości muzycznych i line-up coraz mniej kuszący staje się być. Tym bardziej, że można mieć wrażenie pewnej cykliczności. Pewne kapele pojawiają się na BA co dwa, trzy lata. Patrzysz potem na listę i .... to widziałem, to widziałem, to już dwa razy ... Ale może tu się czepiam trochę:)

Do tego niestety drożyzna. Kaucja za kufel, piwo, jedzenie .... wszystko drożej. Nawet prysznice na mieście.

Pogoda też była do bani, ale nikt nie ma na to wpływu:) Jakoś udało się przeżyć, Ale to też nie pomogło. Zwłaszcza, że okazało się, że gumiaki to też nie jest prosta sprawa i można sobie nimi zrobić krzywdę jeśli się nie umie ich używać jak należy.

I na koniec - miałem wrażenie, że nawet Czesi w tym roku byli jacyś tacy mniej mili, zwłaszcza kierowcy. Po 22 edycjach cierpliwość im się skończyła?

W każdym razie w tym roku, mimo w miarę ciekawego z mojego punktu widzenia line-upu, minimalnie lepiej bawiłem się na OEF niż BAF:) Całość ratowało dla mnie nasze super towarzystwo:)

A najlepiej zagrał Carcass!

Tagi: Carcass
18:41, vampyr
Link Dodaj komentarz »

Dzień zacząłem od Artillery. Wiadomo thrash. Duńscy weterani. W sumie mimo wszystko spodziewałem się trochę więcej. Trochę mi wokalista nie do końca pasował do całości. Ładnie, schludnie, dupy nie urwało.

Widzieliśmy też Decapitated. Właśnie wydali nową płytę, ale koncertowo cały czas to jest europejski poziom. Widziałem ich w ciągu ostatnich 4-5 lat chyba z 5 razy. Średnio raz na rok. Trochę się przejadło, zwłaszcza że niewiele się w koncertach panów zmienia. Ładnie, solidnie, z kontaktem. Ale jak za dużo to i świnia nie zje.

Za to później zobaczyliśmy panów z Demilition Hammer. I tutaj duuuże zaskoczenie. Panowie zagrali ciężki thrash, może trochę monotonny koncertowo momentami, ale w sumie zajebisty. Do tego zapodali najwyższe w historii wszechświata stężenie słowa Fuck na metr kwadratowy sceny. Pokazali też, że mimo siwych czupryn (gitarzysta wyglądał jak cesarz z tegorocznego plakatu BA!) można grać z radochą i fantazją. Pozytywny strzał.

Tiamat od początku był według mnie podejrzany. Bo fakt, lubię bardzo, zwłaszcza Clouds, Wildhoney i Deeper kind of slumber. Ale to muzyka ciężka do odtworzenia i przyswajania na koncercie. A do tego, jeśli jeszcze trzyma Johana kwas z 1997 roku, to nie może być dobrze. A tak poważnie, nie wiem czy w życiu widziałem tak położony koncert. Zespół starał się ratować co się dało, ale się nie dało. Łącznie z tym, że Johan w pewnym momencie zszedł ze sceny bo myślał, że już skończyli. Do tego dziwne opowieści snute w przerwach między utworami albo i w czasie utworów... Ogólnie masakra i żenada na niespotykanym poziomie. Tak zjebać to też trzeba umieć. Ale nie tego oczekiwałem od zespołu, który miał dla mnie być jednym z gwoździ tegorocznego BA.

Na małej scenie tego dnia udało się zobaczyć i posłuchać Malignant Tumour. Taki Motorhead tylko po czesku. Zabawa była przednia. Przy tym całym true metalu panowie czesi zrobili fajny rozpierdziel. 40 minut zabawy pierwszej klasy. Polecam każdemu. I jeszcze taki teledysk:) Umarłem ze śmiechu:) Przecież to o mnie:)

Niestety, ale z winy organizacyjnego rozpierdolu w grafiku nie dotarliśmy na Nuclear Vomit. Gutalax natomiast grał o godzinie takiej, że prosto z koncertu trzeba by już ruszać z pola w drogę do domu. Więc odpadł też. Ale mamy nadzieję obie kapele jeszcze zobaczyć. Może na Obscene 2018??

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 336
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi