RSS
niedziela, 20 maja 2012

Dzisiaj kolejny staroć, ale jaroć. Proszę szanownej publiczności, prosto z Australii – AC „piorun” DC.  Założony w 1973 roku, więc za chwilę pyknie zespołowi 40 lat grania. To robi wrażenie, nie ma wątpliwości.

Każdy fan rocka zna AC/DC. Jak nie zna to znaczy, że nie jest fanem. Proste. No niech mi ktoś powie, że nie zna tego:

 

To jest oryginalna wersja teledysku (1979), jeszcze z poprzednim wokalistą, Bonem Scottem. Który w 1980 roku w ramach spełniania postulatów rock’n’rollowego żywota przesadził z balangowaniem i opuścił ten padół. A poniżej wersja koncertowa, już z Brianem Johnsonem na wokalu.

 

Ta olbrzymia publika i reakcja ludzi jest po prostu niesamowita. Wychodzi 5 dziadków i wymiata prosty rock’n’roll. Sam tego doświadzczyłem - miałem okazję w 1991 roku oglądać ich na trasie Monsters of Rock. Zaraz po wydaniu Razor’s Edge. Z tej płytki dwa single – Thunderstruck i Moneytalks.

 

W ostatnich latach AC/DC zwolniło nieco tempo, zwłaszcza w nagrywaniu nowych albumów. W sumie od 1990 roku wydali zaledwie 4 płyty. Ale i tak, jak podaje Wikipedia sprzedali razem coś koło 200 milionów płyt na całym świecie, więc szacunek proszę państwa się należy.

A co do muzyki? Trzeba słuchać. Trzeba słuchać głośno.

 

I te koncertowe popisówki. Armaty w For Those About The Rock ....

 

…. dmuchana Rosie w Whole Lotta Rosie ….

 

.... parowóz w Rock’n’Roll Train ....

 

.... czy dzwon w Hell’s Bell.

 

Że tandeta? Że popisówka? Że od lat to samo? A proszę szanownego państwa – w dupie to należy mieć, to źli ludzie mówią:) AC/DC jest jak wzór metra w Sevres pod Paryżem. Tak się gra rock’n’roll z krwi i kości.

Tagi: AC/DC
11:50, vampyr
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 maja 2012

No to jest ciężka sprawa. W sumie ani to metal, ani rock’n’roll. Nawet nie jazz. Rock progresywny? Awangarda? Jeszcze jakaś szufladka? A po cholerę? Wiem za to, że nazwa jest jednym z synonimów imienia Belzebuba. Szatańsko na maksa, prawda?

Zespół istnieje od roku 1969. Od prawie 10 lat nie wydali nowego albumu jako Crimson. I w sposób nie do końca bezpośredni twierdzą, że już nie istnieją. Ale dorobek mają niesamowity i jest z czego wybierać.

Zaczynam od staroci, tych najbardziej znanych, jak 21st Century Schizoid Man.

 

Jak powiedział sam Fripp, określając twórczość swojego zespołu: „Podstawą twórczości King Crimson jest zorganizowana anarchia: wyzwalanie potężnych sił chaosu, a następnie szukanie dróg powrotu do stanu równowagi.” No to chaosu w twórczości im nie brakuje:)

 

Jednocześnie nie brakuje cudownych melodii, które po prostu porywają ....

 

Skład Crimsona zmieniał się bardzo często. Ilu ludzi się tam przewinęło, ile nazwisk związanych z nimi potem kształtowało muzykę gdzie indziej. Żeby wymienić tylko kilku - Greg Lake, John Wetton, Bill Bruford, Adrain Belew, czy Tony Levin.

 

Ale oczywiście dowódca może być tylko jeden – Robert Fripp. Crimson to Fripp:)

 

Przerwy w działalności wydawniczej i koncertowej też się zdarzały i czasem cisza trwała naprawdę długo. Ale potem panowie wracali i znowu dawali radę ....

 

Zresztą miałem kiedyś okazję docenić to w poznańskiej Arenie na konciercie. Rok to był chyba 2000. I pamiętam, że to taki koncert, z którego wyszedłem wymięty, wypluty i zmasakrowany natężeniem dźwieków. Kosmos po prostu.

 

W pewnym momencie kariery występowali jako Double Trio, czyli na scenie było dwóch gitarzystów, dwóch perkusistów i dwóch basistów.

Dwie ostatnie płyty studyjne w karierze zdecydowanie należy uznać za zajebiście ciężkie. Bez szufladek, ale słychać agresję w tej muzyce. Nawet w tych delikatniejszych kawałkach słychać moc. I produkcja podkreślająca to wszystko .... miód dla uszu.

 

I w tym miejscu chciałem przeprosić za dobór utworów:) Jest bardzo subiektywny, ale gdybym usiadł do tego raz jeszcze, to pewnie zmieniłbym dużo. Bogactwo mnie przerosło.

Nie będę pisał czy wspominał o projektach pobocznych, o zespołach, w których panowie się udzielali czy udzielają itp. Nie ma na to czasu i miejsca dzisiaj. Choć pewnie kiedyś któreś z ich nazwisk tu się jeszcze pojawi.

sobota, 05 maja 2012

TSA czyli Tajne Stowarzyszczenie Abstynentów. Muzycznie, zwłaszcza w początkowej fazie kariery tego zespołu, mówiło się o nich, że kopiują AC/DC. Ale fakt, że razem z Turbo w pewien sposób mieli pokazywać, że u nas też gra się solidny hardrock i heavy metal.

 

 

Ale jedne z nabardziej ich znanych utworów – 51 i Trzy zapałki, to raczej spokojna ballada i wolniutki blues niż energetyczna muza w stylu AC/DC.

 

Mają też chłopaki na koncie kawałek nagrany do Akademii Pana Kleksa. To jest dopiero czad:)

Solidne rockowe granie, lubię wracać do tych ich staroci. Tak się grało w naszym kraju no!

Tagi: TSA
21:13, vampyr
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 maja 2012

Nowy Kreator już za momencik. W Europie podobno 1 czerwca. Na płytę czekamy a teledysk do singla już jest. Więc trzeba koniecznie posłuchać, tym bardziej, że z obrazek odpowiada wspominana wrocławska Grupa 13.

Tagi: kreator
08:22, vampyr
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi